Ikonika – Contact, Love, Want, Have

Czytałem że nie da się przejść kolo tego albumu obojętnie. Święta racja – nie da sie przejść obok tego albumu obojętnie, ponieważ albo ma się ochotę zrzucić go z  półki, albo zadać sobie pytanie  – co się dzieje z kondycją muzyki skoro ktoś decyduje sie wypuścić na rynek taki … gniot ? I to jest w sklepach ? Nie mogłem  uwierzyć  własnym uszom więc poszukałem, poczytałem i proszę:  Ikonika odpowiada, że po prostu nie wie, jak grać poprawnie, dlatego spontanicznie tworzy  zlepek  dźwięków aż wyjdzie z tego coś fajnego (cytat z nowamuzyka.pl).  Świetnie.
Być może wszyscy powinniśmy coś tam spontanicznie i fajnie sobie  poklikać,  wysłać materiał demo do Hyperdub i wydać album ? Zresztą, bądźmy jeszcze  bardziej offowi – ja rozwalę kalwisz a kolega będzie łupał prętem bo barierce od schodów. Będzie experimental i cool…  Niestety – takie podejście to nie tylko  Hyperdub, daleko szukać nie trzeba – słuchając na przykład Gonjasufi (który okrzyknięty został rewelacją przez zapaleńców i żurnalistów) albo jego kolegi  prywatnie i pewnie biznesowo – pana Flying Lotus (również wychwalanego pod niebiosa), mam wrażenie że „nowoczesne”  labele postanowiły po macoszemu podejść do sprawy wydając mierne albumy będące zlepkiem byle jakich kawałków które niczemu nie służą, oprócz pokrzywionej, nieudanej i zdysharmonizowanej zabawy głuchego. Jesli uznać (w ogóle) całość działalności Hyperdub za wyjątkowa (czyżby ze względu na hype / sukces w UK ? tam o sukces łatwo biorąc pod uwage ze większość  ludzi słucha tam Gorillaz, Snow Patrol, Sugarbabes i U2) to ten album sprowadza label na ziemię z glośnym, tłustym (a jak) dubstepowym tąpnięciem. Po 2 utworze, ha, po 30 sekundach pierwszego nie tylko syntezatory sie nudzą, bo oprócz histerycznego klawiszowania nawet rytm nie wprowadza nic poza to co poznaliśmy 8 lat temu odpalając piracką kopię E-Jay i mieszając gałkami do „default preset”…. jeśli ktokolwiek inny nagrałby taki album posądzony by został albo o głuchotę, albo o prowokację, albo o zanik formy tak wielki ze trzeba by było szukac pracy poza wyspami chyba… nie wiem czy efekt tutaj stanowi nazwisko tej pani będące (chyba) malym novum w swiecie zagarnietym przez brytyjskie białe-rasta-klony taśmowo produkujące nudne single remasterowane chyba na jednym i tym samym komputerze w Londynie, byc może chodziło o to żeby bylo „inaczej”.. ? No i jest „inaczej”….  tylko po co i dla kogo ?
Rozumiem że jest parcie na szukanie nowości, bo rynek jest mocno nasycony. Rozumiem modę na retro i modę na dysharmonię… Ale nie rozumiem takich rozpaczliwych wydawnictw.. To nie TVN i nie każdy może śpiewać niestety.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s